Gdzieś pod moim okiem się kończy powieka.
Tam łzy powstają, gdy płaczę ze szczęścia,
tam mieszkasz, tam czekasz, aż potrę myślami
Twoje marzenia. Czy jestem w nich? Czy mnie nie ma?
Tam, gdzie moja ręka, tam Twoja czeka.
Splatają się w warkocz, który nie pęka.
Oplata mnie całą, jestem zamknięta.
Czy to Twoja miłość? Czyś Ty mnie opętał?
Jestem dotknięta, jestem naznaczona
od pierwszej sekudny gdy Tyś mnie pokochał
Nie jestem smutna. Nie dlatego płaczę.
Gdy znów Cię zobaczę, zostaniesz na zawsze?
Jak dym z papierosa odchodzi tęsknota,
lecz nie na długo. Powraca jak kotka.
Ociera się o mnie, przy moich kostkach
i kładzie przy głowie, by do rana zostać.


