sobota, 21 lutego 2015

smutek



Gdzieś pod moim okiem się kończy powieka.
Tam łzy powstają, gdy płaczę ze szczęścia,
tam mieszkasz, tam czekasz, aż potrę myślami
Twoje marzenia. Czy jestem w nich? Czy mnie nie ma?

Tam, gdzie moja ręka, tam  Twoja czeka.
Splatają się w warkocz, który nie pęka.
Oplata mnie całą, jestem zamknięta.
Czy to Twoja miłość? Czyś Ty mnie opętał?

Jestem dotknięta, jestem naznaczona
od pierwszej sekudny gdy Tyś mnie pokochał
Nie jestem smutna. Nie dlatego płaczę.
Gdy znów Cię zobaczę, zostaniesz na zawsze?

Jak dym z papierosa odchodzi tęsknota,
lecz nie na długo. Powraca jak kotka.
Ociera się o mnie, przy moich kostkach
i kładzie przy głowie, by do rana zostać.

czyściec



 wspinam się po ścianach
sama
   zgubiłam się w lesie
echo się niesie
wołam, Cię krzyczę
gdzie jesteś?

przeszukuję własną kieszeń
nie ma w niej Ciebie jest pusta przestrzeń
tonę więc w rzece, w ubraniu, w sukience
tonę gdzieś głęboko w sobie
tonę i w Tobie nareszcie

nie znam prostych słów. znam skomplikowane
nie znam jeszcze Ciebie całego na pamięć
to ja przed Tobą klękam, choć pęka mi sukienka
to Ty mi ją rozdzierasz, choć jest taka piękna

piękna jest zieleń ukryta w butelce
na półprzezroczysta, a soczysta przecież
kocham gdy bierzesz mnie w swoje ręce
kocham te chwile gdy jesteś

nie byłam już dawno w dzikim lesie
już zapominam kim jestem
a jestem czymś więcej, niż szerokim uśmiechem
tak bardzo samotna w tym mieście

ukrywam się wiecznie
rzadko czuję się dobrze
chowam się w norze, tu jest mi wygodnie
jestem upiorem z kokardą na czole
jestem potworem lecz przed tobą się ukorzę

środa, 11 lutego 2015

Wilki




Złota łzo, co spływasz po mym szpetnym policzku,
Proszę ocal Go od mej miłości.
W Tobie jest Księżyc rozmyty i drogą do gwiazd
Spływasz po moim szpetnym policzku.
Złota łzo, zamień się w złoty proch,
Nim znikniesz z mego szpetnego policzka.
Wetrę Cię w Jego serce, by ocalić od mej miłości.

Zamienisz je w zimne złoto…