Złota
łzo, co spływasz po mym szpetnym policzku,
Proszę
ocal Go od mej miłości.
W
Tobie jest Księżyc rozmyty i drogą do gwiazd
Spływasz
po moim szpetnym policzku.
Złota
łzo, zamień się w złoty proch,
Nim
znikniesz z mego szpetnego policzka.
Wetrę
Cię w Jego serce, by ocalić od mej miłości.
Zamienisz
je w zimne złoto…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz