wspinam się po ścianach
sama
zgubiłam się w lesie
echo się niesie
wołam, Cię krzyczę
gdzie jesteś?
przeszukuję własną kieszeń
nie ma w niej Ciebie jest pusta przestrzeń
tonę więc w rzece, w ubraniu, w sukience
tonę gdzieś głęboko w sobie
tonę i w Tobie nareszcie
nie znam prostych słów. znam skomplikowane
nie znam jeszcze Ciebie całego na pamięć
to ja przed Tobą klękam, choć pęka mi sukienka
to Ty mi ją rozdzierasz, choć jest taka piękna
piękna jest zieleń ukryta w butelce
na półprzezroczysta, a soczysta przecież
kocham gdy bierzesz mnie w swoje ręce
kocham te chwile gdy jesteś
nie byłam już dawno w dzikim lesie
już zapominam kim jestem
a jestem czymś więcej, niż szerokim uśmiechem
tak bardzo samotna w tym mieście
ukrywam się wiecznie
rzadko czuję się dobrze
chowam się w norze, tu jest mi wygodnie
jestem upiorem z kokardą na czole
jestem potworem lecz przed tobą się ukorzę

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz