piątek, 9 stycznia 2015

Lekko zwiędła Róża




"Lekko zwiędła Róża"

Poznałam Cię Różo pod koniec lata.
Pamiętam Twe płynne ruchy na wietrze.
Tak bardzo mi wtedy się nie spodobałaś.
Myślałam, że nikt takiej róży nie zechce.

Pamiętam Cię Różo jak rozkwitałaś.
Tak zmienne Twych płatków były kolory.
Trafiały się zgniłe twe części niemiłe
lub ostry kolec, lub liść pochylony.

Nie znałam Cię Różo gdy byłaś pąkiem,
wcześniej tylko pyłkiem, a później nasionkiem
lecz znałam Cię wtedy, gdy zwiędłaś na zimę
i wszystko mi jedno było, czy zginiesz.

I nie wiem Różo, gdzie twoje korzenie?
Gdzie krzewy różane, ogrody i ziemie?
Być może ku słońcu się zwracasz swym kwiatem
lub z cieniem obcujesz w ciemności na zawsze?

I nie wiem, czy kolce masz w krwi i w osoczu?
Czy damy wplatają Cię w swoje warkocze?
Czy skończysz brutalnie ucięta w bukiecie?
Czy jesteś jedyną dziką różą na świecie?

Nie jesteś kwiatem. Nie jesteś piękna.
Może zwyczajna z Ciebie plebejka?
Rumiana panienka, robotna kobieta,
której na dłoniach skóra pęka napięta.

Lub jesteś kwiatem, jesteś pięknością.
Kobiety zerkają na Ciebie z zazdrością.
Lecz szybko przeminiesz i młodo umrzesz.
Ulegniesz gwałcącej Ciebie naturze.

Nie znam Cię dobrze Różo, a szkoda,
bo przyznam, przkuwa mnie Twoja uroda.
Lecz, może, jak szybko nadeszła, tak minie.
Kwiaty umierają na jesień i zimę...

A może wdzięk Twój jest sztucznym wytworem
i jesteś szkaradą, w masce upiorem?
A może przekwitasz przedwcześnie,
a duch Twój od dawna wędruje po lesie?

A może jesteś Różo zaklęta?
Dla jednych szkaradna, dla innych piękna?
I myślę, że kiedyś sama wybierzesz,
w którą stronę się ugniesz, gdzie wiatr cię poniesie.

1 komentarz: