czwartek, 26 marca 2015

tylko dwa




"Tylko Dwa"

Chciałabym z Tobą zatańczyć walca.
Tryskają na niebo kolory światła.
Chciałabym wziąć Cię pod rękę i iść do miasta
I łzy wycierać w róg Twego płaszcza.

Dlaczego niebo jest granatowe?
Dlaczego tak gorzka jest w smaku lukrecja?
Tak bardzo  już dawno gwiazd nie widziałam…
Tak dawno nie spacerowałam w deszczu…

I choć na bal wiosny nie przyszłam sama
I mimo, że mam gdzieś z Tobą zdjęcia,
Nie czuję szczęścia.

Za moim oknem jest szara ściana,
Za ścianą rzeka, za rzeką miasto.
Życie ucieka, a mi jest za ciasno…

Gdy byłam mała, chciałam być koniem,
Koniem lub smokiem, lub zwykłym kotem,
A dzisiaj siedzę w ręczniku na głowie.
Uśmiechnę się potem.

Czasami mam sen, że umiem latać.
Wiatr mnie otula, gdy przemierzam państwo,
A potem już wiem, że to tylko sen
 I Nie mogę już zasnąć.

Tęsknie za Tobą i za wiszącym ogrodem,
Za wódką słodszą od kawałka ciasta
I za tym, jak mnie złapałeś za rękę

I jej nie puszczałeś, aż nadeszła siedemnasta…

sobota, 21 lutego 2015

smutek



Gdzieś pod moim okiem się kończy powieka.
Tam łzy powstają, gdy płaczę ze szczęścia,
tam mieszkasz, tam czekasz, aż potrę myślami
Twoje marzenia. Czy jestem w nich? Czy mnie nie ma?

Tam, gdzie moja ręka, tam  Twoja czeka.
Splatają się w warkocz, który nie pęka.
Oplata mnie całą, jestem zamknięta.
Czy to Twoja miłość? Czyś Ty mnie opętał?

Jestem dotknięta, jestem naznaczona
od pierwszej sekudny gdy Tyś mnie pokochał
Nie jestem smutna. Nie dlatego płaczę.
Gdy znów Cię zobaczę, zostaniesz na zawsze?

Jak dym z papierosa odchodzi tęsknota,
lecz nie na długo. Powraca jak kotka.
Ociera się o mnie, przy moich kostkach
i kładzie przy głowie, by do rana zostać.

czyściec



 wspinam się po ścianach
sama
   zgubiłam się w lesie
echo się niesie
wołam, Cię krzyczę
gdzie jesteś?

przeszukuję własną kieszeń
nie ma w niej Ciebie jest pusta przestrzeń
tonę więc w rzece, w ubraniu, w sukience
tonę gdzieś głęboko w sobie
tonę i w Tobie nareszcie

nie znam prostych słów. znam skomplikowane
nie znam jeszcze Ciebie całego na pamięć
to ja przed Tobą klękam, choć pęka mi sukienka
to Ty mi ją rozdzierasz, choć jest taka piękna

piękna jest zieleń ukryta w butelce
na półprzezroczysta, a soczysta przecież
kocham gdy bierzesz mnie w swoje ręce
kocham te chwile gdy jesteś

nie byłam już dawno w dzikim lesie
już zapominam kim jestem
a jestem czymś więcej, niż szerokim uśmiechem
tak bardzo samotna w tym mieście

ukrywam się wiecznie
rzadko czuję się dobrze
chowam się w norze, tu jest mi wygodnie
jestem upiorem z kokardą na czole
jestem potworem lecz przed tobą się ukorzę

środa, 11 lutego 2015

Wilki




Złota łzo, co spływasz po mym szpetnym policzku,
Proszę ocal Go od mej miłości.
W Tobie jest Księżyc rozmyty i drogą do gwiazd
Spływasz po moim szpetnym policzku.
Złota łzo, zamień się w złoty proch,
Nim znikniesz z mego szpetnego policzka.
Wetrę Cię w Jego serce, by ocalić od mej miłości.

Zamienisz je w zimne złoto…

piątek, 9 stycznia 2015

Lekko zwiędła Róża




"Lekko zwiędła Róża"

Poznałam Cię Różo pod koniec lata.
Pamiętam Twe płynne ruchy na wietrze.
Tak bardzo mi wtedy się nie spodobałaś.
Myślałam, że nikt takiej róży nie zechce.

Pamiętam Cię Różo jak rozkwitałaś.
Tak zmienne Twych płatków były kolory.
Trafiały się zgniłe twe części niemiłe
lub ostry kolec, lub liść pochylony.

Nie znałam Cię Różo gdy byłaś pąkiem,
wcześniej tylko pyłkiem, a później nasionkiem
lecz znałam Cię wtedy, gdy zwiędłaś na zimę
i wszystko mi jedno było, czy zginiesz.

I nie wiem Różo, gdzie twoje korzenie?
Gdzie krzewy różane, ogrody i ziemie?
Być może ku słońcu się zwracasz swym kwiatem
lub z cieniem obcujesz w ciemności na zawsze?

I nie wiem, czy kolce masz w krwi i w osoczu?
Czy damy wplatają Cię w swoje warkocze?
Czy skończysz brutalnie ucięta w bukiecie?
Czy jesteś jedyną dziką różą na świecie?

Nie jesteś kwiatem. Nie jesteś piękna.
Może zwyczajna z Ciebie plebejka?
Rumiana panienka, robotna kobieta,
której na dłoniach skóra pęka napięta.

Lub jesteś kwiatem, jesteś pięknością.
Kobiety zerkają na Ciebie z zazdrością.
Lecz szybko przeminiesz i młodo umrzesz.
Ulegniesz gwałcącej Ciebie naturze.

Nie znam Cię dobrze Różo, a szkoda,
bo przyznam, przkuwa mnie Twoja uroda.
Lecz, może, jak szybko nadeszła, tak minie.
Kwiaty umierają na jesień i zimę...

A może wdzięk Twój jest sztucznym wytworem
i jesteś szkaradą, w masce upiorem?
A może przekwitasz przedwcześnie,
a duch Twój od dawna wędruje po lesie?

A może jesteś Różo zaklęta?
Dla jednych szkaradna, dla innych piękna?
I myślę, że kiedyś sama wybierzesz,
w którą stronę się ugniesz, gdzie wiatr cię poniesie.

czwartek, 8 stycznia 2015

Bezpośrednie połączenie Zgorzelec - Olsztyn



"Bezpośrednie połączenie Zgorzelec - Olsztyn"

Mamo, pamiętasz?
Jak przychodziłaś do mnie rano?
i jak czesałaś mi złote warkocze?
Teraz są czarne jak krucze pióra.
Teraz są takie jak Twoje włosy.

A jak łapałaś mnie zawsze za rękę 
i zakrywałaś ją swoim rękawem?
I jak uszyłaś mi czerwoną sukienkę,
a buty do niej były za małe?

Jak spałaś ze mną i chrapałaś,
kąpałaś się ze mna i jadłaś,
czasem zaklęłaś, czasem się śmiałaś,
a teraz cię nie ma, bo wyjechałaś...

I w każdej sekundzie jesteś mi potrzebna;
Twe słowa mądre jak sowa,
i troski głupie, za które dostaniesz po dupie
i lwowskie powiedzenia dla rozluźnienia
i głupie piosenki mające fałszywe dźwięki
i czasem reprymenda, gdy zachowuję się jak tępak
i upomnienie, gdy złamię postanowienie.

Zamiast listu w kopercie, moje otwarte serce.
Nie mogę już dłużej wytrzmać bez mamy...
Nie będe płakała, bo to nie na to miejsce,
choć nie wiem, kiedy ponownie się spotkamy.
I też mi obiecaj, że nie płaczesz za mną,
że serce twe dzielnie znosi rozstanie.
Ja bardzo cię kocham, bardziej niż dziadka.
Tyle dziś powiem jedynej mamie.

Ty i ja to jedna kropla żywicy.
Zmieniła się w bursztyn o innych godzinach.
Myślę o tym, gdy sama czeszę moje włosy
i maluję na czarno złociste odrosty.

Codziennie


"Codziennie"

Daleko w górach, w gęstwinie drzew,
pod innym niebem, niż te,
jest mała sosna, rzuca długi cień.
W jej cieniu nie znajdziesz mnie

Gdy byłam mała, to miałam sny.
Kiedy dorosłam, już tylko śpię.
Jestem zamknięta w ścianach swego serca
i głowa mi pęka.

Nie widzę swych oczu, lecz czuję łzy.
Wolę być ślepa, niż patrzeć w lustro.
Na palcach odliczam podłe dni.
Wszystkie są puste.

I chyba znaczę tyle co nic...
I chyba pójdę daleko, daleko...
Nie znam nadziei. Zbyt dawno przepadła.
Rozpacz ją zjadła.

Zbyt rzadko się cieszę na kolejne dni.
Już jestem szarością. Zamieniam się w pył.
Już chcę się ustawić w kolejce do nieba.
Tam biletu nie trzeba.

Jestem za słaba. Jestem bezbronna.
Ty miałeś mnie chronić, a teraz konam.
Kiedyś podniosę się z kolan,
a dzisiaj chcę spać. Znów dzień mnie pokonał.