czwartek, 8 stycznia 2015
Codziennie
"Codziennie"
Daleko w górach, w gęstwinie drzew,
pod innym niebem, niż te,
jest mała sosna, rzuca długi cień.
W jej cieniu nie znajdziesz mnie
Gdy byłam mała, to miałam sny.
Kiedy dorosłam, już tylko śpię.
Jestem zamknięta w ścianach swego serca
i głowa mi pęka.
Nie widzę swych oczu, lecz czuję łzy.
Wolę być ślepa, niż patrzeć w lustro.
Na palcach odliczam podłe dni.
Wszystkie są puste.
I chyba znaczę tyle co nic...
I chyba pójdę daleko, daleko...
Nie znam nadziei. Zbyt dawno przepadła.
Rozpacz ją zjadła.
Zbyt rzadko się cieszę na kolejne dni.
Już jestem szarością. Zamieniam się w pył.
Już chcę się ustawić w kolejce do nieba.
Tam biletu nie trzeba.
Jestem za słaba. Jestem bezbronna.
Ty miałeś mnie chronić, a teraz konam.
Kiedyś podniosę się z kolan,
a dzisiaj chcę spać. Znów dzień mnie pokonał.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz